Klapki na motocyklu

Częstym i stereotypowym obrazem człowieka na motocyklu jest dopełniający się wizerunek: ścigacz, a na nim koleś w dresie i koszulce, spod której wystają bicepsy i tatuaże. Kask, zazwyczaj niezapięty wydaje się jedynie zbędnym dodatkiem.

Autor: dr. Wojciech Kulesza

za pośrednictwem

 

Częstym i stereotypowym obrazem młodego człowieka na motocyklu to dopełniający się wizerunek: ścigacz, potężnej wagi ciała „kierownik” przy jednoczesnym lekkim (by nie powiedzieć lekkomyślnym) ubiorze eksponującym tatuaże i/lub muskulaturę. Kask staje się jedynie nie pasującym dodatkiem. Pomyślmy nieco i konsekwencjach takiego obrazu.

Zacznijmy od perspektywy widzów nie związanych z dwoma kołami. Na pewno szybko byśmy się zgodzili, że tak widziany motocyklista nie powoduje zbyt poważnego postrzegania swojej osoby. Każdy kto wywrócił się choćby na hulajnodze wie jak bolesne są zadrapania i stłuczenia dłoni nieosłoniętych rękawicami i/lub kolan ochraniaczami. A teraz widzimy młodziana, który jedzie kilkadziesiąt razy szybciej przy podobnych (jak my) zabezpieczeniach. No – może ma na sobie z odzieży ochronnej jedynie kask. Jeżeli wiezie pasażerkę, to pewnie ma ona (oprócz kasku) obcisłe jeansy podkreślający walory estetyczne oraz szpilki / kozaki. Nie wydaje nam się zatem, że ta para „jakoś szczególnie przykłada wagę do swojego bezpieczeństwa”.

Powyższy obraz niesie jednak za sobą pewne poważne konsekwencje postrzegania społecznego. Albowiem jeżeli ktoś sam nie dba o siebie, nie zważa o własne bezpieczeństwo, to czemu ja – jako inny użytkownik ruchu drogowego – mam zwracać na tego człowieka szczególną uwagę. „Jeżeli on chce się zabić / poważnie zranić – to  jest to idiota”. Oznacza to, że ten człowiek naraża się nie tylko na poważne skutki w sytuacji wypadku, ale również może zwiększać ryzyko jego wystąpienia! Np. może „zachęcać” do wymuszania pierwszeństwa, zbyt blisko przeprowadzanego manewru wyprzedzania lub omijania. Najgorsze (i najciekawsze) jest jednak to, że ten wizerunek uogólnia się niestety na innych użytkowników dwóch kółek. Niestety, jak pokazują badania psychologów społecznych nad stereotypizowaniem, obraz ten przenosimy na innych, nawet dobrze ubranych motocyklistów. Oni po prostu jawią nam się jako „banda wariatów”. I problem polega na tym, że wspomniane wyżej negatywne / niebezpieczne  zachowania prezentujemy wobec całej grupy.

Przesiądźmy się teraz na siodełko opisanego wyżej sportowego motocykla. Konsekwencje są niemal oczywiste – tak się zachowując / ubierając prowokuję innych do prezentowania niebezpiecznych zachowań wobec mnie. Skutek jest jednak mniej oczekiwany, choć równie niebezpieczny. Widząc jak wiele „puszkarzy” nierozsądnie wobec mnie postępuje, zaczynam całą tę grupę negatywnie postrzegać i w konsekwencji zwalczać. Mijając ich odkręcam manetkę by ogłuszyć eksplozją huku; jadąc w korku rysuję boki samochodów, które (moim zdaniem) utrudniają mi przejazd.

Obróćmy jednak ten obraz i zobaczmy czy na jego drugiej stronie jest coś ciekawego. Zobaczymy tam ten sam motocykl na promenadzie letniego kurortu. Tym razem dosiada go para obuta pełen strój motocyklowy włącznie z wysokimi butami motocyklowymi i rękawiczkami. Opisana wyżej perspektywa kierowcy nieco się więc zmienia. Co więcej, możemy zacząć szanować pasję tych ludzi.

Jednakże – jak się wydaje – mało kierowców samochodów docenia ten drugi obraz. Wydawać by się mogło, że to jak ktoś jest ubrany na motocyklu to jego prywatna sprawa (i co najwyżej jest świadectwem oleju nie tylko w silniku ale i głowie). Nic bardziej mylnego. Doceńmy, że ten kierowca (i pasażerka) nawet w pełni lata stosują pełne zabezpieczenia. Dlaczego winniśmy im (jako „puszkarze”) wdzięczność? Nich posłuży nam do tego krótka przypowieść.

Wyjeżdżasz – drogi Czytelniku – ze swojego osiedla. Jesteś więc na drodze podporządkowanej (gdyż jest to – w rozumieniu przepisów – droga osiedlowa) i włączając się do ruchu źle oceniłeś miejsce skrętu i przód Twojego samochodu przez moment wystaje na drugi pas dla jadących z naprzeciwka. Pech chce, że jedzie tam motocyklista. Całe szczęście zgodnie z przepisami i rozsądkiem w prawej ręce (gdzie znajduje się manetka). Skutek jest taki, że musnąłeś jego motocykl, który się niestety wywraca. Motocyklista szoruje „tyłkiem” po asfalcie i zatrzymuje się kawałek dalej. I tutaj zaczyna mieć dla Ciebie znaczenie jak on jest ubrany. Jeżeli nie ma rękawiczek i/lub solidnych spodni i/lub butów (momentalnie się je gubi podczas kraksy jeżeli są to zwykłe „adidasy”) z tego niewinnego „szlifu” szykują się dla Ciebie poważne konsekwencje. Być może po raz pierwszy w życiu otrzymasz wyrok sądowy!!! Będziesz miał poważne problemy przy zmianie pracy, kupowaniu komórki, czy braniu kredytu na mieszkanie. Mógłbyś teraz zapytać – ALE DLACZEGO? Ok – to moja wina; zagapiłem się i jestem winien – ale czemu nie zwykły mandat i punkty karne? A to dlatego, że te otarcia na pewno będą na tyle poważne, że otrzyma on zwolnienie przekraczające 7 dni. A to dla Ciebie oznacza, że spowodowałeś wypadek, a nie kolizję. Są ranni, poszkodowani. Masz sprawę sądową. Jeżeli w tej samej sytuacji kierowca na motocyklu jest świetnie (i drogo!!!) ubrany – ratuje nie tylko sobie skórę, ale i Tobie. Zarówno dosłownie, jak i w przenośni! Doceńmy zatem tych rozsądnych motocyklistów, którzy niekoniecznie dbają o swój wizerunek, ale i Twoje bezpieczeństwo!

O autorze:

dr. Wojciech Kulesza

Dr Wojciech Kulesza - Z zamiłowania i wykształcenia psycholog społeczny związany ze Szkołą Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie.
Tekst jest elementem z kampanii Motopozytywni.pl prowadzonej przez Krajowe Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Podobne artykuły:

O steffek

Pochodzę z małej Bogatyni, a zamieszkuję i działam we Wrocławiu. Jestem pomysłodawcą, autorem www.dziennikimotocyklowe.com (www.diariosdemotocicleta.info) i koordynuję całość zawartych zagadnień na portalu. Więcej na stronie: KONTAKT.